Digital Product Passport w e-commerce 

Przez wiele lat dane produktowe w e-commerce były traktowane głównie jako element sprzedaży. Miały pomagać klientowi znaleźć produkt, porównać warianty, zrozumieć najważniejsze cechy, dodać produkt do koszyka i podjąć decyzję zakupową. Dobrze opisany produkt zwiększał konwersję, poprawiał widoczność w wyszukiwarce, ograniczał liczbę pytań do obsługi klienta i zmniejszał ryzyko zwrotów. W wielu firmach był więc przede wszystkim kwestią marketingu, merchandisingu, SEO albo pracy zespołu e-commerce.

Ten sposób myślenia zaczyna się jednak zmieniać. Dane produktowe przestają być wyłącznie narzędziem sprzedaży, a stają się częścią szerszego obowiązku informacyjnego, regulacyjnego i operacyjnego. Coraz częściej muszą odpowiadać nie tylko na pytanie: „czy klient kupi ten produkt?”, ale także: „czy firma jest w stanie udokumentować pochodzenie, skład, trwałość, naprawialność, wpływ środowiskowy, zgodność i cykl życia produktu?”. W praktyce oznacza to, że e-commerce staje się jednym z miejsc, w których będzie widoczna jakość całego systemu zarządzania informacją produktową.

Digital Product Passport, czyli cyfrowy paszport produktu, dobrze pokazuje skalę tej zmiany. Na pierwszy rzut oka może wyglądać jak kolejny wymóg związany z etykietą, kodem QR albo dodatkową stroną informacyjną przy produkcie. W rzeczywistości jest to znacznie większy temat. Dotyczy danych, ich źródeł, struktury, aktualności, dostępności, praw dostępu, integracji systemowych i odpowiedzialności organizacji za to, co komunikuje o produkcie na rynku.

Komisja Europejska opisuje Digital Product Passport jako jedno z kluczowych rozwiązań w ramach Ecodesign for Sustainable Products Regulation, służące do przechowywania i udostępniania istotnych danych o zrównoważeniu, trwałości i innych aspektach środowiskowych produktu. Paszport ma być dostępny dla konsumentów, firm i właściwych organów publicznych, aby wspierać podejmowanie świadomych decyzji oraz weryfikację zgodności z obowiązkami prawnymi.

Z perspektywy firm handlowych oznacza to jedno: Digital Product Passport nie powinien być traktowany jako zadanie do rozwiązania na końcu, przez wygenerowanie kodu QR. QR code może być nośnikiem dostępu do informacji, ale nie jest strategią danych. Jeżeli organizacja nie wie, gdzie powstają dane produktowe, kto za nie odpowiada, jak są aktualizowane, które systemy są źródłem prawdy i w jaki sposób informacje przepływają między ERP, PIM, e-commerce, dostawcami, dokumentacją techniczną i kanałami sprzedaży, sam kod nie rozwiąże problemu. Może jedynie szybciej ujawnić chaos.

Dlaczego Digital Product Passport staje się ważny właśnie teraz

Digital Product Passport jest bezpośrednio związany z unijnym kierunkiem regulacyjnym, który ma przesunąć rynek w stronę bardziej trwałych, naprawialnych, efektywnych zasobowo i cyrkularnych produktów. Ecodesign for Sustainable Products Regulation weszło w życie 18 lipca 2024 roku i rozszerza podejście znane wcześniej głównie z produktów związanych z energią na znacznie szerszą grupę wyrobów. Komisja Europejska wskazuje, że ESPR ma umożliwić określanie wymagań dotyczących między innymi trwałości, możliwości ponownego użycia, naprawialności, efektywności energetycznej i zasobowej, zawartości materiałów z recyklingu, śladu węglowego oraz wymagań informacyjnych, w tym cyfrowego paszportu produktu.

To ważne, ponieważ mówimy o regulacji ramowej, a nie o jednorazowym obowiązku dotyczącym jednej kategorii produktów. Szczegółowe wymagania będą wprowadzane stopniowo dla konkretnych grup produktowych. W pierwszym planie prac na lata 2025-2030 Komisja Europejska wskazała jako priorytet między innymi stal i aluminium, tekstylia ze szczególnym naciskiem na odzież, meble, opony, materace oraz wybrane produkty związane z energią.

Z biznesowego punktu widzenia oznacza to, że firmy nie powinny czekać na ostatni moment, aż dokładne wymagania dla ich branży zostaną doprecyzowane w aktach delegowanych. Jeżeli Digital Product Passport będzie wymagał uporządkowanych, wiarygodnych i udostępnianych w określony sposób danych produktowych, to przygotowanie nie zaczyna się w dniu wejścia obowiązku w życie. Zaczyna się znacznie wcześniej – od audytu informacji, systemów i procesów, które dziś odpowiadają za tworzenie, aktualizowanie i publikowanie danych o produktach.

Komisja Europejska już w 2025 roku prowadziła konsultacje dotyczące funkcjonowania systemu Digital Product Passport, w tym sposobu przechowywania i zarządzania danymi przez dostawców usług oraz potencjalnej potrzeby systemu certyfikacji takich dostawców. To pokazuje, że temat nie dotyczy wyłącznie samego zakresu informacji na temat produktu, ale również zaufania do infrastruktury, sposobu zarządzania danymi i bezpieczeństwa całego modelu udostępniania informacji.

W praktyce Digital Product Passport będzie więc dotykał wielu obszarów firmy jednocześnie. Nie będzie wyłącznie zadaniem działu compliance. Nie będzie też wyłącznie zadaniem IT. Będzie wymagał współpracy osób odpowiedzialnych za produkt, zakupy, dostawców, jakość, logistykę, e-commerce, dane, obsługę klienta, prawo i technologię. Właśnie dlatego organizacje, które potraktują go tylko jako dodatkowy element na karcie produktu, mogą bardzo szybko odkryć, że problem jest znacznie głębszy.

Największy błąd: sprowadzenie Digital Product Passport do kodu QR

W wielu rozmowach o Digital Product Passport bardzo szybko pojawia się skojarzenie z kodem QR. To zrozumiałe, bo Komisja Europejska opisuje paszport jako skanowalny znacznik na produkcie, który daje łatwy dostęp do informacji o zrównoważeniu produktu, a także wspiera konsumentów w wyborach, wydłużaniu cyklu życia produktów i rozwijaniu praktyk gospodarki obiegu zamkniętego.

Problem polega na tym, że kod QR jest tylko punktem dostępu. Nie odpowiada na pytanie, czy dane są poprawne, aktualne, kompletne i spójne. Nie mówi, kto jest właścicielem informacji, jak wygląda proces ich zatwierdzania, z którego systemu pochodzą, czy są zgodne z wymaganiami dla danej kategorii produktowej, czy można je udostępnić różnym grupom odbiorców i czy da się je aktualizować bez ręcznego przepisywania informacji między systemami.

Jeżeli firma myśli o Digital Product Passport wyłącznie jako o wygenerowaniu etykiety, zaczyna od końca. To tak, jakby wdrożenie e-commerce sprowadzić do zaprojektowania strony głównej, a pominąć cały proces obsługi zamówień, płatności, stanów magazynowych, integracji z ERP i zarządzania katalogiem. W obu przypadkach widoczny element jest tylko interfejsem. To, czy działa poprawnie, zależy od jakości architektury ukrytej pod spodem.

Digital Product Passport powinien być rozumiany jako cyfrowa warstwa informacyjna produktu. Ta warstwa musi mieć swoje źródła, model danych, reguły dostępu, procesy aktualizacji i sposób publikacji. Kod QR może prowadzić do tej warstwy, ale jej nie zastępuje. Jeżeli organizacja nie ma uporządkowanych danych produktowych, to paszport nie stanie się dowodem transparentności. Stanie się kolejnym kanałem, w którym niespójności będą widoczne dla klienta, partnera biznesowego, regulatora albo konkurencji.

To szczególnie istotne w e-commerce, ponieważ sklep internetowy jest często miejscem, w którym zbiegają się informacje z wielu systemów. ERP może odpowiadać za dane logistyczne, indeksy, ceny i stany magazynowe. PIM może przechowywać opisy, atrybuty, materiały, zdjęcia, tłumaczenia i dane techniczne. System e-commerce prezentuje ofertę klientowi i obsługuje proces zakupowy. Zewnętrzne systemy dostawców mogą zawierać certyfikaty, instrukcje, dane materiałowe, informacje o pochodzeniu komponentów lub dokumenty zgodności. Jeżeli te źródła nie są połączone w logiczny proces, Digital Product Passport będzie wymagał pracy ręcznej, wyjątków i ciągłego gaszenia pożarów.

Dane produktowe przestają być dodatkiem do sprzedaży

W klasycznym e-commerce dane produktowe były często rozwijane z myślą o konwersji. Opis miał przekonać klienta. Zdjęcia miały pokazać produkt w atrakcyjny sposób. Parametry miały pomóc w filtrowaniu. Atrybuty miały wspierać wyszukiwarkę. Tłumaczenia miały umożliwiać sprzedaż na innych rynkach. To nadal pozostaje ważne, ale Digital Product Passport przesuwa znaczenie danych produktowych w stronę odpowiedzialności i dowodowości.

Dane produktowe będą musiały odpowiedzieć na pytania, które wcześniej nie zawsze były istotne z perspektywy klasycznego sklepu. Skąd pochodzi produkt lub jego komponenty? Z jakich materiałów został wykonany? Jak można go naprawić? Jak powinien zostać zutylizowany? Jakie dokumenty potwierdzają zgodność? Jakie informacje powinny być dostępne publicznie, a jakie tylko dla określonych podmiotów? Które dane są obowiązkowe, które rekomendowane, a które mogą stanowić dodatkową wartość dla klienta?

Warto zwrócić uwagę, że Joint Research Centre opublikowało w 2026 roku metodologię definiowania wymagań danych dla Digital Product Passport w ramach ESPR. Dokument wskazuje na potrzebę semantycznego definiowania i priorytetyzacji informacji w paszporcie oraz rozróżniania elementów niezbędnych, silnie rekomendowanych i dobrowolnych, przy uwzględnieniu wartości, wysiłku i wykonalności w realnych praktykach rynkowych.

To bardzo ważny sygnał dla firm. Digital Product Passport nie będzie polegał na dowolnym opublikowaniu kilku informacji o produkcie. Będzie wymagał przemyślanego modelu danych. A model danych nie powstaje w ostatnim kroku wdrożenia. Powstaje wtedy, gdy firma wie, jakie informacje są potrzebne, skąd je pobiera, jak je waliduje, jak często aktualizuje, kto je zatwierdza i w jaki sposób udostępnia je różnym odbiorcom.

Dla e-commerce oznacza to konieczność zmiany perspektywy. Dane produktowe nie mogą być już traktowane jako „treść do uzupełnienia przed publikacją produktu”. Stają się aktywem operacyjnym, regulacyjnym i strategicznym. Bez nich trudno będzie nie tylko sprzedawać, ale też udowodnić zgodność, budować zaufanie, rozwijać sprzedaż międzynarodową i uczestniczyć w coraz bardziej wymagających łańcuchach wartości.

Gdzie firmy najczęściej popełniają błąd

Najczęstszy błąd polega na tym, że organizacje zakładają, iż dane produktowe już istnieją, bo przecież produkty są sprzedawane w sklepie. W praktyce między „mamy dane produktowe” a „mamy dane produktowe gotowe do Digital Product Passport” istnieje ogromna różnica.

Firma może mieć opisy produktów, zdjęcia i podstawowe parametry, ale nie mieć kompletnej informacji o materiałach, dokumentach zgodności, naprawialności, komponentach, danych środowiskowych albo pochodzeniu produktu. Może mieć te dane w dokumentach PDF, ale nie w strukturze możliwej do automatycznego przetwarzania. Może mieć je u dostawcy, ale bez procesu ich aktualizacji. Może mieć je w ERP, ale nie w PIM. Może mieć je w PIM, ale nie publikować ich w e-commerce. Może też publikować je w e-commerce, ale bez jasnej kontroli wersji i odpowiedzialności za poprawność.

Drugim błędem jest brak właściciela danych. W wielu firmach dane produktowe są rozproszone między kategorią, zakupami, marketingiem, e-commerce, dostawcami, logistyką i działem technicznym. Każdy zespół posiada część informacji, ale nikt nie odpowiada za całość. Taki model może działać przy prostym katalogu produktowym, ale zaczyna się załamywać, gdy firma musi udostępniać informacje w sposób regulacyjnie wymagany, powtarzalny i możliwy do weryfikacji.

Trzecim błędem jest traktowanie DPP jako projektu compliance oderwanego od e-commerce. Tymczasem w praktyce to właśnie e-commerce będzie jednym z miejsc, w których klient, partner lub organ kontrolny będzie szukał informacji o produkcie. Jeżeli platforma sprzedażowa nie jest połączona z systemami, w których powstają i są aktualizowane dane, zespół będzie zmuszony do ręcznego przenoszenia informacji, tworzenia obejść i utrzymywania kolejnych wersji tych samych danych.

Czwartym błędem jest brak myślenia o skalowaniu. Wygenerowanie paszportu dla kilkunastu produktów testowych może być stosunkowo proste. Problem zaczyna się wtedy, gdy firma ma kilka tysięcy SKU, wiele wariantów, dostawców z różnych krajów, kilka wersji językowych, różne kanały sprzedaży i częste zmiany w ofercie. Wtedy Digital Product Passport przestaje być zadaniem dokumentacyjnym, a staje się wyzwaniem architektonicznym.

Digital Product Passport jako test dojrzałości architektury e-commerce

Z naszej perspektywy Digital Product Passport będzie jednym z najlepszych testów dojrzałości architektury e-commerce. Nie dlatego, że każdy sklep internetowy od razu będzie musiał publikować pełne paszporty dla całego asortymentu. Dlatego, że DPP bardzo szybko pokaże, czy firma ma kontrolę nad informacją produktową.

Jeżeli organizacja posiada spójny model danych, dobrze wdrożony PIM, przemyślaną integrację z ERP, uporządkowane role, jasny workflow akceptacji i platformę e-commerce gotową do prezentowania różnych zakresów danych różnym grupom odbiorców, przygotowanie do Digital Product Passport będzie kolejnym etapem rozwoju. Nadal wymagającym, ale logicznym i możliwym do zaplanowania.

Jeżeli jednak dane produktowe są rozproszone, atrybuty uzupełniane ręcznie, dokumenty przechowywane w wielu miejscach, integracje działają fragmentarycznie, a platforma e-commerce jest traktowana jako końcowy punkt publikacji, a nie część większego ekosystemu danych, DPP może stać się kosztownym projektem naprawczym.

To właśnie dlatego Digital Product Passport nie jest tylko tematem dla firm produkcyjnych. Dotyczy również dystrybutorów, importerów, retailerów i firm prowadzących sprzedaż międzynarodową. Nawet jeżeli część danych pochodzi od producenta, firma sprzedająca produkt na rynku nadal musi wiedzieć, jak te dane odebrać, przechować, powiązać z właściwym produktem, zaprezentować i aktualizować w swoich kanałach.

W e-commerce B2B znaczenie tego tematu może być jeszcze większe. Klienci biznesowi coraz częściej wymagają nie tylko ceny i dostępności, ale również dokumentacji technicznej, certyfikatów, informacji środowiskowych, danych zgodności, warunków użytkowania, dokumentów logistycznych i śladów audytowych. Digital Product Passport może więc stać się nie tylko obowiązkiem regulacyjnym, ale także elementem jakości obsługi klienta B2B.

PIM jako centrum kontroli nad informacją produktową

W wielu firmach naturalnym centrum zarządzania danymi dla Digital Product Passport będzie PIM, czyli Product Information Management. Nie oznacza to jednak, że samo wdrożenie PIM automatycznie rozwiązuje problem. PIM jest narzędziem, które może uporządkować dane produktowe, ale tylko wtedy, gdy firma wie, jaki model danych chce zbudować, jakie atrybuty są istotne, jak wygląda workflow pracy i które systemy są odpowiedzialne za poszczególne informacje.

PIM powinien pełnić rolę miejsca, w którym dane produktowe są strukturyzowane, uzupełniane, tłumaczone, walidowane i przygotowywane do publikacji w różnych kanałach. W kontekście Digital Product Passport jego znaczenie rośnie, ponieważ część informacji nie będzie służyła wyłącznie prezentacji sprzedażowej, ale także zgodności, transparentności i dalszemu wykorzystaniu produktu w gospodarce obiegu zamkniętego.

Dobrze zaprojektowany model PIM może pomóc firmie rozróżnić dane marketingowe, techniczne, regulacyjne, logistyczne, środowiskowe i serwisowe. Może także określić, które informacje są obowiązkowe dla danej kategorii, które wymagają zatwierdzenia, które muszą być tłumaczone, które są pobierane z ERP, a które dostarczane przez producentów lub dostawców. Bez takiego podejścia Digital Product Passport będzie wymagał ręcznego kompletowania informacji przy każdym produkcie, co przy większej skali staje się praktycznie niemożliwe.

Wdrożenie PIM powinno być jednak powiązane z architekturą całego e-commerce. Dane nie mogą zatrzymać się w jednym systemie. Muszą przepływać do platformy sprzedażowej, kanałów marketplace, dokumentacji, systemów obsługi klienta, aplikacji mobilnych, portali B2B i w przyszłości także do warstw DPP. Dlatego najważniejsze pytanie nie brzmi: „czy mamy PIM?”, ale: „czy PIM jest dobrze zintegrowany z resztą ekosystemu i czy rzeczywiście pełni rolę źródła uporządkowanej informacji produktowej?”.

Integracje zdecydują o tym, czy DPP będzie działać w praktyce

Digital Product Passport bardzo szybko ujawni, które firmy mają uporządkowane integracje, a które nadal działają na ręcznych procesach. Jeżeli dane o produkcie powstają w jednym miejscu, dane logistyczne w drugim, dane cenowe w trzecim, dokumentacja techniczna w czwartym, a sklep internetowy prezentuje tylko wycinek tej informacji, to przygotowanie paszportu produktu wymaga połączenia tych elementów w spójny proces.

Nie chodzi wyłącznie o samą synchronizację danych. Chodzi również o ich znaczenie. Ten sam produkt musi być jednoznacznie identyfikowany w ERP, PIM, e-commerce, systemie magazynowym, dokumentacji dostawcy i ewentualnej warstwie DPP. Jeżeli w jednym systemie funkcjonuje indeks producenta, w drugim numer wewnętrzny, w trzecim EAN, a w czwartym osobny identyfikator wariantu, firma musi mieć mechanizm, który pozwala te informacje połączyć i utrzymać ich spójność.

To samo dotyczy aktualizacji. Jeżeli zmienia się skład materiałowy, instrukcja użytkowania, dokument zgodności, informacja o naprawialności albo status produktu, ta zmiana powinna przejść przez kontrolowany proces i trafić do wszystkich miejsc, w których produkt jest prezentowany lub dokumentowany. W przeciwnym razie firma tworzy wiele wersji prawdy, a Digital Product Passport przestaje być wiarygodnym źródłem informacji.

W tym miejscu widać, dlaczego podejście architecture-first ma tak duże znaczenie. Jeżeli platforma e-commerce została zaprojektowana jako część większego ekosystemu danych, integracje mogą wspierać rozwój nowych wymagań. Jeżeli jednak sklep był rozwijany przez lata jako zbiór customizacji, wyjątków i ręcznych obejść, każdy nowy obowiązek informacyjny staje się kolejnym kosztem utrzymania.

Dlaczego Shopware może dobrze wspierać ten kierunek

Shopware jest platformą, która dobrze wpisuje się w myślenie o e-commerce jako części szerszego ekosystemu danych i kanałów. Nie oznacza to, że Shopware samodzielnie „rozwiązuje” temat Digital Product Passport, ponieważ DPP wymaga decyzji organizacyjnych, modelu danych, integracji i odpowiedzialności po stronie firmy. Oznacza jednak, że dobrze zaprojektowana architektura oparta na Shopware może dać solidny fundament do rozwijania takiego modelu.

W kontekście danych produktowych ważna jest możliwość rozszerzania struktury informacji. Dokumentacja Shopware wskazuje, że custom fields pozwalają dodawać dodatkowe pola danych do takich encji jak produkty, klienci czy zamówienia, a także przechowywać informacje wykraczające poza standardowe atrybuty platformy. To może mieć znaczenie w projektach, w których firma potrzebuje obsługi dodatkowych atrybutów produktowych, danych technicznych, informacji branżowych lub specjalnych pól używanych w integracjach.

Istotne jest również podejście do kanałów sprzedaży i udostępniania danych. Shopware pozwala rozwijać różne sales channels, a dokumentacja deweloperska wskazuje możliwość rozszerzania encji sales channel oraz udostępniania dodatkowych danych przez Store API. W praktyce ma to znaczenie dla firm, które nie chcą traktować e-commerce jako jednego storefrontu, lecz jako centralne środowisko obsługujące różne kanały, rynki, języki i scenariusze prezentacji danych.

W przypadku firm B2B znaczenie może mieć także możliwość odwzorowywania reguł biznesowych. Shopware Rule Builder pozwala wykorzystywać reguły w obszarach takich jak dostępność metod płatności, dostawy, promocji, rabatów, zaawansowanych cen czy widoczności produktów i kategorii. Shopware opisuje również możliwość realizacji bardziej złożonych wymagań B2B, między innymi przez indywidualizację cen, kosztów dostawy lub treści z wykorzystaniem Rule Buildera.

To wszystko nie oznacza, że Digital Product Passport powinien być „dopisywany” do Shopware jako pojedyncza funkcja. Znacznie lepszym podejściem jest potraktowanie Shopware jako elementu architektury, która łączy dane produktowe, procesy sprzedażowe, integracje, kanały publikacji i logikę biznesową. W takim modelu DPP może być kolejną warstwą udostępniania informacji, a nie osobnym, ręcznie utrzymywanym projektem poza platformą.

Co Digital Product Passport oznacza dla firm B2B i B2C

W B2C Digital Product Passport może przede wszystkim wpłynąć na sposób komunikowania wartości produktu. Klient, który skanuje kod i otrzymuje dostęp do informacji o pochodzeniu, trwałości, naprawialności czy właściwym postępowaniu z produktem po zakończeniu użytkowania, może podejmować decyzje bardziej świadomie. Dla marek, które rzeczywiście dbają o jakość, transparentność i odpowiedzialność, może to być szansa na wzmocnienie zaufania.

Jednocześnie DPP będzie wymagał większej dyscypliny. Nie wystarczy deklarować, że produkt jest „zrównoważony”, „ekologiczny” albo „lepszy dla środowiska”. Firmy będą musiały coraz częściej udostępniać konkretne dane i dokumenty. To oznacza, że marketing produktu będzie musiał być mocniej powiązany z rzeczywistymi informacjami dostępnymi w systemach.

W B2B Digital Product Passport może mieć jeszcze bardziej operacyjne znaczenie. Klienci biznesowi często potrzebują danych nie tylko do decyzji zakupowej, ale także do własnych obowiązków dokumentacyjnych, audytów, raportowania ESG, procesów jakościowych, przetargów lub dalszej odsprzedaży. Jeżeli dostawca potrafi sprawnie udostępniać uporządkowane dane produktowe, może ułatwić klientowi pracę i zwiększyć swoją atrakcyjność jako partner handlowy.

To oznacza, że DPP może stać się elementem przewagi konkurencyjnej. Firma, która ma uporządkowane dane, sprawne integracje i platformę zdolną do prezentowania informacji w różnych kanałach, może szybciej odpowiadać na wymagania rynku. Firma, która każdorazowo kompletuje dane ręcznie, będzie ponosić większe koszty obsługi, wolniej reagować na zmiany i częściej ryzykować błędami.

Jak przygotować organizację na Digital Product Passport

Najrozsądniejsze przygotowanie do Digital Product Passport nie zaczyna się od wyboru narzędzia do generowania paszportów. Zaczyna się od pytania, czy firma ma kontrolę nad informacją produktową. W praktyce pierwszy etap powinien polegać na mapowaniu danych: jakie informacje o produkcie posiadamy, gdzie są przechowywane, kto je dostarcza, kto je aktualizuje, kto je zatwierdza i gdzie są publikowane.

Drugi etap to analiza luk. Firma powinna sprawdzić, których danych brakuje, które dane są nieustrukturyzowane, które znajdują się wyłącznie w dokumentach, które są zależne od dostawców, które wymagają tłumaczeń, a które nie mają właściciela po stronie organizacji. To często najtrudniejszy moment, bo pokazuje, że problem DPP nie jest problemem przyszłości. Jest konsekwencją dzisiejszego sposobu zarządzania produktem.

Trzeci etap to decyzja o modelu danych. Organizacja powinna określić, jakie atrybuty są potrzebne dla poszczególnych kategorii produktów, jak będą klasyfikowane, jak będą walidowane i które systemy będą za nie odpowiadały. W wielu przypadkach oznacza to konieczność uporządkowania lub wdrożenia PIM, zmiany sposobu pracy z dostawcami, zbudowania nowych procesów akceptacji oraz połączenia danych produktowych z platformą e-commerce.

Czwarty etap to integracje. Digital Product Passport nie powinien być osobnym repozytorium, do którego ktoś ręcznie przepisuje dane. Powinien korzystać z istniejącej architektury informacji, a jeżeli taka architektura nie istnieje, jej budowa powinna stać się częścią przygotowania do nowych wymagań. W praktyce oznacza to integrację ERP, PIM, e-commerce, systemów dokumentacyjnych, systemów dostawców i kanałów publikacji.

Piąty etap to governance. Firma musi wiedzieć, które dane mogą być publiczne, które są dostępne tylko dla określonych odbiorców, które wymagają zatwierdzenia, kto odpowiada za aktualność informacji i jak wygląda proces aktualizacji po zmianie produktu, dostawcy lub dokumentacji. Komisja Europejska, konsultując funkcjonowanie systemu DPP, zwracała uwagę między innymi na kwestie przechowywania danych, zarządzania nimi przez dostawców usług oraz potencjalnej certyfikacji tych dostawców, co pokazuje, że governance będzie jednym z istotnych elementów całego modelu.

Od obowiązku regulacyjnego do uporządkowanej architektury danych

W CREHLER patrzymy na Digital Product Passport nie jak na pojedynczy obowiązek do odhaczenia, ale jak na sygnał większej zmiany w e-commerce. Rynek będzie coraz mocniej premiował firmy, które mają kontrolę nad danymi produktowymi, potrafią integrować systemy, zarządzają informacją w sposób powtarzalny i są gotowe szybko dostosowywać platformę do nowych wymagań.

Dlatego w projektach e-commerce nie koncentrujemy się wyłącznie na warstwie widocznej dla klienta. Analizujemy również to, gdzie powstają dane, jak przepływają przez organizację, które systemy pełnią rolę źródeł prawdy, jak wygląda proces aktualizacji informacji produktowych i czy architektura platformy pozwala rozwijać kolejne kanały oraz obowiązki informacyjne bez gwałtownego wzrostu kosztów.

W przypadku firm działających na Shopware kluczowe jest właściwe zaprojektowanie roli platformy w całym ekosystemie. Shopware może być miejscem prezentacji i obsługi sprzedaży, ale powinien być połączony z PIM, ERP, systemami magazynowymi, dokumentacyjnymi i narzędziami używanymi przez dostawców. Dopiero wtedy platforma e-commerce przestaje być końcowym miejscem publikacji danych, a staje się elementem uporządkowanego procesu zarządzania sprzedażą i informacją produktową.

To szczególnie ważne dla firm, które rozwijają sprzedaż B2B, cross-border lub posiadają rozbudowany katalog produktowy. Im większa skala, tym mniej miejsca na ręczne procesy. Im więcej rynków, tym większe znaczenie ma kontrola nad tłumaczeniami, lokalnymi wymaganiami, kanałami sprzedaży i wersjami danych. Im bardziej złożona oferta, tym większa potrzeba stabilnego modelu informacji produktowej.

Digital Product Passport może być więc potraktowany jako obowiązek regulacyjny, który firma próbuje spełnić minimalnym wysiłkiem. Może też stać się impulsem do uporządkowania danych, procesów i architektury e-commerce w sposób, który przynosi wartość znacznie szerszą niż sama zgodność. Z naszej perspektywy właśnie to drugie podejście będzie miało największe znaczenie biznesowe.

Firmy, które uporządkują dane wcześniej, będą miały przewagę

Digital Product Passport nie jest tylko kolejnym elementem unijnej regulacji. To część szerszego trendu, w którym produkt staje się nośnikiem danych, a e-commerce musi umieć te dane obsłużyć, zaprezentować i utrzymać w zgodzie z procesami biznesowymi. W świecie, w którym rośnie znaczenie transparentności, regulacji, zrównoważonego rozwoju, B2B self-service, automatyzacji i sprzedaży międzynarodowej, kontrola nad informacją produktową staje się jednym z fundamentów skalowania.

Firmy, które już dziś uporządkują swoje dane, będą lepiej przygotowane nie tylko na Digital Product Passport. Będą również lepiej przygotowane na rozwój sprzedaży na wielu rynkach, integrację z marketplace’ami, automatyzację katalogu, wdrożenie PIM, personalizację oferty, obsługę klientów B2B, raportowanie i kolejne wymagania regulacyjne. Te same fundamenty, które są potrzebne do DPP, są potrzebne do nowoczesnego e-commerce w ogóle.

Warto więc przestać myśleć o Digital Product Passport jak o kodzie QR, który trzeba będzie kiedyś dodać do produktu. Znacznie trafniejsze pytanie brzmi: czy nasza firma ma dzisiaj taką architekturę danych produktowych, która pozwoli bezpiecznie, spójnie i skalowalnie udostępniać informacje o produktach różnym odbiorcom, kanałom i systemom?

Jeżeli odpowiedź nie jest oczywista, to najlepszy moment na przygotowania jest teraz. Nie od wdrożenia kolejnego narzędzia, ale od rozmowy o danych, procesach, integracjach i architekturze. W CREHLER pomagamy firmom projektować i rozwijać skalowalne platformy e-commerce oparte na Shopware, które nie tylko obsługują bieżącą sprzedaż, ale również przygotowują organizację na kolejne wymagania rynku, regulacji i cyfrowej transformacji.

CREHLER
20-05-2026