Filtry w e-commerce – jak zaprojektować filtrowanie, które pomaga klientom kupować
Filtrowanie produktów bywa traktowane jako jeden z technicznych elementów strony kategorii. Cena, marka, kolor, rozmiar, dostępność i kilka dodatkowych parametrów – pozornie wystarczy wyświetlić odpowiednie opcje, aby klient sam zawęził listę wyników.
W praktyce filtry mają znacznie większy wpływ na sprzedaż, niż sugeruje ich niepozorna forma. Źle zaprojektowane mogą utrudniać odnalezienie produktu, prowadzić do pustych wyników, eksponować problemy z danymi i zwiększać liczbę porzuconych wizyt. Dobrze zaprojektowane skracają ścieżkę zakupową, pomagają zrozumieć ofertę i prowadzą użytkownika od szerokiej kategorii do produktu odpowiadającego jego potrzebom.
W sklepie oferującym kilkadziesiąt produktów filtry mogą być jedynie wygodnym dodatkiem. W e-commerce z tysiącami SKU, licznymi wariantami, wieloma markami lub rozbudowanymi parametrami technicznymi stają się jednym z podstawowych mechanizmów odkrywania produktów.
Nie są więc wyłącznie elementem interfejsu. Łączą dane produktowe, strukturę katalogu, zachowania klientów, wydajność platformy, SEO, dostępność cyfrową i procesy operacyjne. Dlatego nie powinny być projektowane jako przypadkowa lista checkboxów dodana na końcu wdrożenia.
Filtry pomagają klientowi zrozumieć ofertę
Klient nie zawsze rozpoczyna zakupy z konkretną nazwą produktu w głowie. Często wie jedynie, jaki problem chce rozwiązać, jakie parametry są dla niego ważne albo w jakim budżecie chce się zmieścić.
W sklepie fashion użytkownik może rozpocząć od kategorii „sukienki”, a następnie zawęzić wybór według rozmiaru, koloru, długości, materiału, kroju lub okazji. W e-commerce beauty może szukać produktu według rodzaju skóry, działania, składnika aktywnego, konsystencji, marki albo przeznaczenia. W sprzedaży B2B istotne mogą być kompatybilność, seria produktowa, producent, norma, wymiar, napięcie, rodzaj przyłącza, certyfikat lub dostępność w konkretnym magazynie.
Filtr nie służy więc jedynie do zmniejszania liczby widocznych produktów. Pokazuje również, jak zbudowany jest katalog i jakie cechy mają znaczenie przy wyborze. Dobrze dobrany zestaw filtrów pomaga użytkownikowi zrozumieć ofertę, nawet jeśli wcześniej nie znał wszystkich dostępnych możliwości.
Jeśli jednak filtry są przypadkowe, zbyt ogólne albo napisane językiem wewnętrznym organizacji, klient może odnieść wrażenie, że katalog jest chaotyczny. Nie wie wtedy, które parametry są istotne, czym różnią się produkty i od czego powinien rozpocząć wybór.
Zestaw filtrów powinien być więc dopasowany nie tylko do branży, lecz także do konkretnej kategorii. Innych opcji potrzebuje osoba kupująca kosmetyki, innych użytkownik wybierający części techniczne, a jeszcze innych klient zamawiający wyposażenie biura. Kopiowanie jednego schematu filtrowania do wszystkich kategorii rzadko daje dobre rezultaty.
Więcej filtrów nie oznacza lepszego doświadczenia
Jednym z najczęstszych błędów jest automatyczne przekształcanie wszystkich atrybutów produktowych w filtry. Skoro dana informacja istnieje w systemie, pojawia się założenie, że powinna być również dostępna na liście kategorii.
W efekcie panel filtrowania zaczyna przypominać rozbudowany formularz techniczny. Użytkownik widzi kilkanaście lub kilkadziesiąt sekcji, z których część nie wpływa na decyzję zakupową, część jest niezrozumiała, a niektóre wartości występują tylko przy pojedynczych produktach.
Dobre filtrowanie nie polega na prezentowaniu maksymalnej liczby możliwości. Jego zadaniem jest pokazanie tych kryteriów, które rzeczywiście pomagają przejść od potrzeby do produktu.
W kategorii obuwia kluczowe mogą być rozmiar, kolor, marka, cena, przeznaczenie i dostępność. W kategorii suplementów większe znaczenie mogą mieć składnik, forma, cel stosowania, dieta i wielkość opakowania. W katalogu części technicznych decyzję mogą ułatwiać parametry, kompatybilność, producent, certyfikaty i możliwość szybkiej dostawy.
Nie każdy atrybut powinien być filtrem. Część informacji lepiej prezentować na karcie produktu, w tabeli technicznej albo w porównywarce. Kryterium warto umieścić w filtrach wtedy, gdy odpowiada ono rzeczywistemu sposobowi poszukiwania produktu i pozwala użytkownikowi istotnie zawęzić wybór.
Skuteczne filtrowanie zaczyna się od danych produktowych
Nawet najlepiej zaprojektowany interfejs nie naprawi niespójnych danych. Jeśli atrybuty są niepełne, zapisane w różnych formatach albo nie są obowiązkowe dla całej kategorii, filtry będą działały tylko pozornie.
Klient może wybrać rozmiar i nie zobaczyć części pasujących produktów, ponieważ wartość nie została uzupełniona. Może filtrować według materiału, ale otrzymać kilka osobnych opcji oznaczających tę samą cechę. Wartości takie jak „beżowy”, „nude”, „piaskowy” i „naturalny” mogą zostać potraktowane jako cztery niezależne kolory, mimo że z perspektywy klienta powinny należeć do jednej grupy.
Podobny problem dotyczy parametrów liczbowych, jednostek, nazw producentów, oznaczeń serii czy danych o dostępności. Jeżeli są one zapisywane niejednolicie, filtrowanie zaczyna dzielić katalog według logiki systemu, a nie według potrzeb użytkownika.
Przed zaprojektowaniem filtrów trzeba więc ustalić:
- które atrybuty są obowiązkowe dla danej kategorii,
- jakie wartości powinny pochodzić z kontrolowanych słowników,
- kto odpowiada za ich uzupełnianie i aktualizację,
- z którego systemu pochodzą dane,
- czy wartości są spójne między językami i rynkami,
- czy parametry istnieją jako dane strukturalne, czy wyłącznie w opisach produktów.
Filtrowanie jest jednym z najlepszych testów jakości katalogu. Jeśli panel filtrów wygląda chaotycznie, problem często nie zaczyna się na froncie. Jego źródłem bywa model danych, brak słowników, błędne mapowanie atrybutów albo niespójny proces publikowania produktów.
Dlatego przy dużych katalogach tak istotne jest prawidłowe wykorzystanie PIM, jasne zasady zarządzania atrybutami oraz kontrola jakości danych. Frontend może wyświetlić tylko to, co wcześniej zostało właściwie przygotowane.
Filtry w Shopware wymagają uporządkowanej struktury właściwości
W Shopware właściwości produktów mogą być wykorzystywane jako filtry na listingach kategorii i w wynikach wyszukiwania. Platforma umożliwia między innymi filtrowanie według producenta, ceny, ocen, właściwości produktów oraz innych danych uwzględnionych w konfiguracji katalogu.
Możliwości techniczne są jednak tylko punktem wyjścia. O jakości filtrowania decyduje sposób przygotowania właściwości w administracji, ich przypisanie do produktów oraz logika całego katalogu.
Jeśli grupy właściwości zostały utworzone bez spójnych zasad, użytkownik zobaczy powtarzające się wartości, niejasne nazwy lub opcje, które nie pasują do danej kategorii. Jeśli właściwości nie są konsekwentnie przypisywane do produktów, część oferty może znikać po zastosowaniu filtra.
Przy wdrożeniu Shopware filtrowanie powinno być więc projektowane razem ze strukturą kategorii, modelem wariantów, właściwościami produktów, źródłami danych oraz procesem zarządzania katalogiem. Samo włączenie technicznej możliwości filtrowania nie wystarczy.
Nazwy filtrów powinny być jednoznaczne
Panel filtrów nie jest miejscem na kreatywne nazewnictwo. Użytkownik powinien natychmiast rozumieć, czego dotyczy dana opcja i jaki efekt przyniesie jej wybranie.
Jeśli filtr dotyczy ceny, powinien nazywać się „Cena”. Jeżeli pozwala ograniczyć wyniki według rozmiaru, właściwą nazwą będzie „Rozmiar”. W przypadku dostępności nie warto zastępować jasnego określenia hasłem, które wymaga interpretacji.
Proste nazewnictwo zmniejsza wysiłek poznawczy. Klient nie powinien uczyć się wewnętrznej logiki sklepu ani zastanawiać się, czy „styl życia”, „kolekcja potrzeb” albo „świat produktu” oznaczają przeznaczenie, kategorię czy serię.
Szczególnej uwagi wymagają sklepy działające na wielu rynkach. Nazwy filtrów oraz ich wartości powinny być nie tylko poprawnie przetłumaczone, ale także naturalne dla danego języka i zgodne z terminologią używaną przez klientów.
W B2B trzeba dodatkowo rozstrzygnąć, czy określenia pochodzące od producentów są rzeczywiście zrozumiałe dla osób składających zamówienia. Dane techniczne powinny zachowywać precyzję, ale nie mogą być prezentowane wyłącznie w języku dostawcy, działu produktowego lub zespołu IT.
Użytkownik powinien móc łączyć kryteria
Klient rzadko poszukuje produktu tylko według jednej cechy. Najczęściej łączy kilka warunków: określony budżet, markę, kolor, rozmiar, dostępność i przeznaczenie. W B2B zestaw kryteriów może obejmować producenta, parametry techniczne, kompatybilność, certyfikat, lokalizację magazynu i termin dostawy.
Filtrowanie powinno pozwalać na stopniowe doprecyzowywanie wyników bez utraty kontroli nad listą produktów. Użytkownik musi widzieć, które opcje są aktywne, móc je łatwo usunąć oraz szybko wrócić do szerszego zestawu wyników.
Istotne jest również logiczne działanie kryteriów wewnątrz poszczególnych grup. W niektórych przypadkach wybranie dwóch wartości powinno poszerzać wyniki, na przykład przez pokazanie produktów czarnych lub granatowych. W innych sytuacjach połączenie kryteriów powinno zawężać listę, na przykład do produktów jednocześnie dostępnych, wykonanych z określonego materiału i pasujących do wybranego modelu urządzenia.
Logika łączenia filtrów musi odpowiadać sposobowi myślenia klienta. Jeśli zachowanie panelu jest nieprzewidywalne, użytkownik przestaje ufać wynikom.
Filtry nie powinny prowadzić do ślepych uliczek
Jednym z najbardziej frustrujących scenariuszy jest zastosowanie kilku kryteriów i otrzymanie pustej listy produktów bez żadnego wyjaśnienia.
Brak wyników nie zawsze oznacza brak intencji zakupowej. Często klient jest gotowy do zakupu, ale wybrał kombinację, której sklep nie potrafi obsłużyć. W takiej sytuacji platforma powinna pomóc mu zmodyfikować kryteria lub znaleźć alternatywę.
Można to osiągnąć przez pokazywanie liczby produktów przy poszczególnych wartościach, blokowanie niemożliwych kombinacji, wskazywanie kryteriów powodujących brak wyników albo proponowanie podobnych produktów. Ważna jest również możliwość szybkiego usunięcia pojedynczego filtra bez resetowania całego wyboru.
Dobrze zaprojektowany mechanizm nie tylko ogranicza liczbę wyników. Prowadzi użytkownika dalej, nawet gdy dokładnie poszukiwany wariant nie jest dostępny.
Dostępność produktu jest częścią procesu operacyjnego
W wielu branżach dostępność należy do najważniejszych kryteriów zakupowych. Klient nie zawsze chce oglądać cały katalog. Często interesują go wyłącznie produkty, które może kupić od razu, odebrać w wybranym miejscu, otrzymać przed określonym terminem albo zamówić w wymaganej liczbie sztuk.
W B2B dostępność może zależeć od magazynu, lokalizacji klienta, rezerwacji, wielkości zamówienia, jednostki logistycznej, harmonogramu dostaw lub indywidualnych warunków handlowych. Sam komunikat „dostępny” może więc nie wystarczyć.
Filtr dostępności wymaga aktualnych danych pochodzących z ERP, WMS lub innego systemu odpowiedzialnego za stany magazynowe. Ważna jest częstotliwość synchronizacji, logika rezerwacji produktów oraz sposób obsługi sytuacji, w której stan zmienia się pomiędzy wyświetleniem listingu a złożeniem zamówienia.
Nieaktualny filtr może zaszkodzić bardziej niż jego brak. Jeśli użytkownik wybierze „dostępne”, doda produkt do koszyka, a dopiero później dowie się, że zamówienie nie może zostać zrealizowane, traci zaufanie nie tylko do konkretnego komunikatu, lecz także do całej platformy.
Dostępność nie jest więc wyłącznie funkcją UX. Jest odzwierciedleniem procesów magazynowych, integracji i rzeczywistych możliwości realizacyjnych firmy.
Filtrowania na urządzeniach mobilnych nie można jedynie pomniejszyć
Projektowanie filtrów najpierw na desktopie, a następnie mechaniczne przeniesienie ich na mniejszy ekran zwykle prowadzi do problemów. Na telefonie użytkownik ma mniej miejsca, korzysta z innych gestów i częściej oczekuje szybkiego rezultatu.
Panel powinien być łatwy do otwarcia i zamknięcia, a elementy interaktywne muszą być wystarczająco duże. Użytkownik powinien widzieć liczbę aktywnych filtrów, móc zastosować wszystkie zmiany jednym działaniem oraz łatwo wyczyścić wybrane kryteria.
Ważne jest także zachowanie kontekstu. Jeśli po każdej zmianie lista produktów automatycznie się przeładowuje, panel zamyka, a użytkownik wraca na początek kategorii, filtrowanie staje się uciążliwe. Podobny problem powstaje wtedy, gdy po powrocie do listingu nie wiadomo, jakie opcje zostały wcześniej wybrane.
Na urządzeniach mobilnych szczególnie istotna jest priorytetyzacja. Nie wszystkie filtry muszą być od razu rozwinięte i równie widoczne. Najczęściej używane kryteria można wyeksponować, a bardziej szczegółowe umieścić niżej lub w dodatkowych sekcjach.
Priorytety powinny wynikać z danych. W fashion najważniejsze mogą być rozmiar, cena i dostępność, natomiast w B2B producent, numer serii, kompatybilność oraz magazyn. Zachowania użytkowników mobilnych nie muszą być takie same jak zachowania osób korzystających z desktopu.
Dostępność cyfrowa obejmuje również panel filtrów
Filtrowanie musi być możliwe nie tylko za pomocą myszy i standardowego ekranu. Panel powinien działać z klawiaturą, mieć prawidłową kolejność fokusu, czytelne oznaczenia stanów aktywnych i odpowiednią strukturę semantyczną.
Użytkownik korzystający z czytnika ekranowego powinien otrzymywać informację o nazwie grupy filtrów, dostępnych opcjach, liczbie wybranych kryteriów i efekcie ich zastosowania. Nie może być zmuszony do domyślania się, czy dana kontrolka dodaje filtr, usuwa go czy otwiera kolejną sekcję.
Szczególne znaczenie ma to w dużych listingach. Jeśli użytkownik nie może skutecznie obsłużyć filtrów, dostęp do znaczącej części katalogu staje się w praktyce bardzo ograniczony.
Dostępność cyfrowa nie powinna być traktowana jako poprawka wprowadzana na końcu projektu. Wpływa na strukturę komponentów, sposób komunikowania zmian, kolejność interakcji i testy całego listingu. Jej uwzględnienie od początku jest zwykle prostsze i tańsze niż przebudowywanie gotowego rozwiązania.
Filtry a SEO: potencjał, który wymaga kontroli
Filtrowanie może wspierać widoczność organiczną, ale bez odpowiedniej strategii może również stworzyć tysiące niskiej jakości adresów URL.
Niektóre kombinacje odpowiadają realnym zapytaniom użytkowników. Przykładami mogą być „czarne skórzane botki rozmiar 39”, „karma bezzbożowa dla psa 12 kg” albo „przewód odporny na wysoką temperaturę”. Jeśli dana kombinacja ma odpowiedni popyt, unikalną ofertę i sens biznesowy, może zostać rozwinięta jako wartościowa strona docelowa.
Nie oznacza to jednak, że każda kombinacja filtrów powinna być indeksowana. Przy wielu kryteriach liczba możliwych adresów rośnie bardzo szybko. Kolor, marka, rozmiar, cena, materiał, dostępność i kolejne właściwości mogą utworzyć ogromną liczbę wariantów stron zawierających podobne albo identyczne produkty.
Bez kontroli parametrów, indeksacji, adresów kanonicznych i linkowania wewnętrznego wyszukiwarka może poświęcać zasoby na analizowanie technicznych kombinacji bez wartości. W efekcie ważne kategorie i produkty mogą być odwiedzane rzadziej, a sygnały dotyczące ich znaczenia zostaną rozproszone.
Strategia SEO powinna rozdzielać dwa zastosowania filtrów. Pierwszym jest wygodne filtrowanie dla użytkownika, które może działać bez tworzenia indeksowalnej strony. Drugim są zaplanowane strony wynikowe odpowiadające konkretnym intencjom wyszukiwania.
Tylko wybrane kombinacje powinny otrzymać stały adres URL, zoptymalizowany tytuł, opis, treść i miejsce w strukturze linkowania. Pozostałe mogą pozostać elementem interaktywnym, który pomaga klientowi korzystać z katalogu, ale nie obciąża architektury SEO.
Filtrowanie w B2B ma inną logikę niż w B2C
W typowym sklepie konsumenckim filtry często pomagają zawęzić wybór według estetyki, ceny, marki lub przeznaczenia. W B2B klient częściej poszukuje zgodności z konkretnymi wymaganiami.
Może potrzebować produktu o określonej średnicy, napięciu, klasie szczelności, normie, technologii wykonania, rodzaju przyłącza albo kompatybilności z urządzeniem. W takim procesie zakupowym filtr nie jest dodatkiem ułatwiającym przeglądanie. Staje się narzędziem ograniczającym ryzyko wyboru niewłaściwego produktu.
Platforma B2B musi również uwzględniać kontekst zalogowanego klienta. Poszczególne firmy mogą mieć dostęp do innych katalogów, cen, warunków płatności, magazynów, limitów i produktów. Użytkownik powinien filtrować w obrębie oferty, którą rzeczywiście może zamówić.
Nie powinien widzieć produktów wyłączonych z jego umowy ani filtrować według dostępności, która nie dotyczy jego lokalizacji. Jeżeli obowiązują indywidualne ceny, mechanizm powinien używać właściwych danych również przy filtrowaniu przedziałów cenowych.
Wymaga to współpracy platformy e-commerce z ERP, PIM, WMS, CRM oraz systemami odpowiedzialnymi za cenniki i uprawnienia. Parametry muszą być zapisane jako dane strukturalne, jednostki powinny być spójne, a warianty logicznie powiązane.
B2B szczególnie wyraźnie pokazuje, że filtr jest elementem architektury sprzedaży. Nie naprawi chaotycznego katalogu ani niewłaściwie odwzorowanych procesów klienta. Może jednak bardzo szybko ujawnić te problemy.
Filtry należy mierzyć i regularnie optymalizować
Zestaw filtrów nie powinien być traktowany jako jednorazowa decyzja projektowa. Asortyment się zmienia, zachowania klientów ewoluują, pojawiają się nowe marki, parametry i sposoby poszukiwania produktów.
Analiza powinna obejmować nie tylko liczbę kliknięć w poszczególne opcje. Warto sprawdzać, które filtry są używane najczęściej, jakie kombinacje prowadzą do zakupu, które kryteria powodują brak wyników oraz czy osoby korzystające z filtrów osiągają wyższą konwersję niż pozostali użytkownicy.
Znaczenie mają również różnice między kategoriami, urządzeniami i grupami klientów. Filtr często używany w jednej kategorii może być całkowicie zbędny w innej. Zachowania użytkowników B2B mogą różnić się od zachowań klientów detalicznych, a mobile może wymagać innej kolejności kryteriów niż desktop.
Dane z filtrowania są również źródłem wiedzy o popycie. Jeśli klienci często wybierają parametr, dla którego sklep nie ma produktów, może to wskazywać lukę w asortymencie. Jeżeli dana wartość regularnie prowadzi do pustych wyników, problem może dotyczyć danych, oznaczeń produktów albo nieprawidłowej konfiguracji.
Filtr, którego nikt nie używa, nie zawsze jest potrzebny. Być może znajduje się zbyt nisko, ma niezrozumiałą nazwę albo po prostu nie odpowiada na realną intencję zakupową. Takie wnioski powinny prowadzić do zmian w panelu, danych i ofercie, a nie jedynie do kolejnych modyfikacji graficznych.
Wydajność filtrowania wpływa bezpośrednio na sprzedaż
Filtry muszą działać szybko. Jeśli po każdej zmianie użytkownik długo czeka na odświeżenie listy, nawet poprawnie dobrane kryteria nie zapewnią dobrego doświadczenia.
W dużych katalogach filtrowanie może obejmować tysiące produktów, liczne warianty, właściwości, ceny, dostępność, stany magazynowe i dane zależne od klienta. Jednocześnie listing obsługuje sortowanie, paginację, personalizację oraz często integruje się z zewnętrzną wyszukiwarką lub systemami rekomendacyjnymi.
W Shopware filtry są częścią całego mechanizmu listingu. Ich wydajność zależy nie tylko od komponentu widocznego na stronie, ale także od konfiguracji katalogu, działania API, sposobu pobierania agregacji, architektury frontendu oraz źródeł danych.
Przy projektowaniu trzeba sprawdzić między innymi, jak szybko zwracane są wyniki, czy liczby produktów przy opcjach są aktualne, jak działa ponowne ładowanie listingu i czy użytkownik zachowuje swoją pozycję na stronie. W rozwiązaniach headless istotne jest również to, czy frontend prawidłowo obsługuje wszystkie zależności między filtrami, wariantami, cenami i dostępnością.
Wydajność powinna być testowana na docelowej wielkości katalogu, a nie wyłącznie na niewielkim zestawie danych demonstracyjnych. Mechanizm, który działa poprawnie przy kilkuset produktach, może zachowywać się zupełnie inaczej po zaimportowaniu dziesiątek tysięcy SKU.
Dla użytkownika przyczyna opóźnienia nie ma znaczenia. Jeśli filtrowanie działa wolno, przejdzie do wyszukiwarki, opuści kategorię albo wróci do wyników Google.
Jak projektujemy filtrowanie w projektach e-commerce
Pracy nad filtrowaniem nie zaczynamy od wyglądu panelu. Najpierw analizujemy katalog, strukturę kategorii, dane produktowe i sposób podejmowania decyzji przez klientów.
Sprawdzamy, które cechy rzeczywiście różnicują produkty, jakie parametry są używane podczas wyboru oraz które informacje powinny znaleźć się w filtrach, na listingu albo dopiero na karcie produktu. Inaczej wygląda to w fashion, inaczej w beauty, elektronice, wyposażeniu, częściach technicznych czy sprzedaży B2B.
Kolejnym obszarem są dane. Weryfikujemy źródła atrybutów, ich kompletność, słowniki, jednostki, wersje językowe i sposób mapowania pomiędzy PIM, ERP oraz platformą e-commerce. Jeżeli dane są niespójne, uporządkowanie ich powinno poprzedzać projektowanie interfejsu.
Następnie definiujemy logikę UX. Ustalamy kolejność filtrów, zasady łączenia wartości, sposób prezentowania aktywnych kryteriów, obsługę pustych wyników oraz zachowanie na urządzeniach mobilnych. W B2B uwzględniamy dodatkowo role użytkowników, indywidualne katalogi, ceny, dostępność i ograniczenia handlowe.
Równolegle projektujemy warstwę techniczną i SEO. Określamy, które kombinacje filtrów mogą mieć wartość organiczną, a które powinny pozostać wyłącznie elementem interakcji. Analizujemy sposób budowania adresów URL, indeksację, wydajność zapytań, integracje i zachowanie listingu przy dużym obciążeniu.
Na końcu wdrażamy analitykę, która pozwala ocenić, czy filtry rzeczywiście pomagają klientom. Dzięki temu rozwiązanie może być rozwijane wraz z katalogiem, zmianami oferty i zachowaniami użytkowników.
Dobre filtry zdejmują z klienta wysiłek
Najlepsze mechanizmy filtrowania rzadko zwracają na siebie uwagę. Użytkownik po prostu szybciej znajduje produkt, rozumie dostępne możliwości i nie musi przeglądać dziesiątek niepasujących wyników.
Dobrze zaprojektowane filtry porządkują doświadczenie klienta, ale ich wpływ sięga znacznie dalej. Wymuszają lepszą jakość danych, pomagają rozwijać katalog, ujawniają luki w asortymencie, dostarczają informacji o popycie i wspierają skalowanie platformy.
Źle zaprojektowane działają odwrotnie. Eksponują chaos w danych, prowadzą do pustych wyników, spowalniają listing i generują problemy SEO. W B2B mogą dodatkowo obniżać zaufanie do platformy, jeśli nie uwzględniają indywidualnych cen, dostępności, parametrów technicznych albo warunków handlowych.
Dlatego filtrowanie produktów warto traktować jako strategiczną część e-commerce, a nie jako detal interfejsu. Jest to miejsce, w którym spotykają się potrzeby klienta, dane produktowe, technologia, procesy operacyjne i sprzedaż.
W CREHLER projektujemy i rozwijamy platformy e-commerce oparte na Shopware z uwzględnieniem całej tej zależności. Porządkujemy strukturę katalogu, model danych, integracje, logikę listingu i doświadczenie użytkownika, aby filtry pomagały klientom znaleźć oraz kupić właściwy produkt.
Przy dużym asortymencie, sprzedaży wielorynkowej, rozbudowanych parametrach technicznych lub modelu B2B filtrowanie powinno być zaplanowane od początku jako element architektury platformy. To właśnie ono często decyduje o tym, czy produkty są jedynie dostępne w katalogu, czy klienci rzeczywiście potrafią je odnaleźć i zamówić.





